Pokazywanie postów oznaczonych etykietą T. Symonowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą T. Symonowicz. Pokaż wszystkie posty

Forexowi milionerzy: ukłony dla analityków

“Agencje informacyjne w zasadzie co dzień zalewają nas powodziami informacji na temat rynków. Same informacje to jednak za mało żeby zmienić świat, trzeba je najpierw zagregować, przetworzyć, umiejscowić w kontekście i zinterpretować, a potem podjąć na tej bazie decyzje. Bywają dni, gdy pozornie wydaje się to łatwe, jak np. publikacja ważnych danych ekonomicznych typu bezrobocie, komunikaty banków centralnych odnośnie stóp procentowych, czy istotne wydarzenia geopolityczne o globalnym znaczeniu. Po czymś takim zawartość publicznych analiz i komentarzy kolejnego dnia wydaje się z góry prosta do określenia. I w zasadzie nikt nie zawraca sobie głowy ich prawdziwością czy sensownością, co by zresztą nie mówić – wewnętrzne analizy samych inwestorów są zwykle zbieżne w takich momentach. A co w pozostałe, mniej znaczące dni? Kiedy nie pojawia się lejtmotyw, część inwestorów potrzebuje zaspokojenia informacyjnego głodu, siłą rzeczy kierując się wówczas ku lekturom tego, co wymyślili analitycy. Jeśli pomaga to wszystko w osiągnięciu zyskowności, punkt dla czytających i piszących.”

“Po pierwsze i najważniejsze: to mit, że można zawsze i jednoznacznie zidentyfikować źródła zmian kursów podczas dowolnej sesji z przeszłości i wyciągnąć na tej postawie wnioski, które pomogą skutecznie tego rodzaju zmiany prognozować i wykorzystywać w przyszłości, bo przecież o to chodzi. Lubimy jednak wierzyć, że tak właśnie jest. Niestety, część z tych opowieści to jedynie produkty wyobrażeń i życzeń, korelacje niekoniecznie oznaczające przyczynowość, figle umysłu, historie suflowane przez zmysły i intuicję a niekoniecznie przez rzeczywistość.”


Cztery analizy

"Literatura i praktyka proponują nam 4 rodzaje analiz decyzyjnych, których granice zacierają się na tyle, że mogą powodować pewien rodzaj niedopowiedzeń i nieświadomych działań oraz ocen.

Ich zakres rozpościera się od matematycznych czy statystycznych modeli z jednej strony po dyskrecjonalne (intuicyjne) oceny na przeciwległym biegunie. Krótki przegląd powinien pomóc rozpoznać ich wady i zalety, a przez to pozwolić odnaleźć nasze własne miejsce na tej mapie. A może przede wszystkim określić źródła części porażek.

Uprzedzę jedynie, że używane przez mnie niektóre nazwy mają charakter jedynie umowny."

"1. Analizy ilościowe"
"2. Analiza quasi-ilościowa"
"3. Analiza ilościowo – intuicyjna (lub inaczej: dyskrecjonalna, od ang. discretionary)."
"4. Analiza dyskrecjonalna (intuicyjna)."


Mały katalog inwestycyjnych zachowań

"Literatura rozpoznaje dość sporą ilość zachowań i postaw inwestorów, które wywodzą się z przekonań, błędów poznawczych i efektów behawioralnych, a które mają wpływ na proces analityczny, decyzyjny i wykonanie transakcji. Znalazłem właśnie ciekawe studium opisujące ową kwestię w sposób kompleksowy, wraz z wyliczeniami statystycznymi wpływu tych zachowań na wyniki:
„Which investment behaviors really matter for individual investors?”
(“Które inwestycyjne zachowania naprawdę mają znaczenie dla indywidualnych inwestorów?”).

Autorzy (Weber, Meyer, Loos, Hackethal) solidnie i szeroko analizują tam rachunki z transakcjami 5000 inwestorów u jednego z niemieckich brokerów dyskontowych za lata 1999-2011. Średnia wieku inwestujących jest wprawdzie wysoka bo 51 lat, ale dla niemieckiego rynku to norma, to nasz jest niezwykle młody. Wśród nich 84% to mężczyźni, 60% żonaci/zamężne, ze średnim portfelem o wartości 55.854 Euro. W analizach uwzględniono dwa rodzaje instrumentów: akcje oraz fundusze.

Katalog szczegółowo udokumentowanych, najbardziej istotnych dla procesu inwestycyjnego zachowań, obejmuje takie oto 10 intrygujących pozycji: (...)"


Urodzony w złym roku

Polecam poczytać opis pewnego badania dotyczącego znaczenia momentu rozpoczęcia oszczędzania (w emeryturę lub ogólnie). Nie pozostaje nic, jak tylko życzyć szczęścia.

"Celem jest porównanie wyników kilku inwestycji o identycznym czasie trwania, ale rozpoczętych w innym momencie.
Założenia wyglądają następująco:
- inwestorzy o identycznych dochodach na koniec każdego roku odkładają jednorazowo 15% swoich rocznych zarobków do funduszu emerytalnego,
- czas trwania tych inwestycji jest identyczny dla wszystkich: 30 lat,
- zyski i stan kapitału podlegają normalnym rynkowym wahaniom zależnym od bess i korekt rynkowych – jednym słowem zmienności; w tym przypadku liczona odchyleniem standardowym wynosi 20%,
- w długich okresach spodziewana średnioroczna składana stopa zwrotu to 5%;
- jedyną różnicą pomiędzy inwestorami jest czas rozpoczęcia inwestycji, zależny po prostu od wieku."


http://blogi.bossa.pl/2014/01/21/urodzony-zlym-roku/

Podsumowania 2013

"Kilka ciekawostek i statystyk z okazji kończącego się roku."

"A jak wygląda na tym tle handel naszym złotym? No więc udział naszego PLN stanowi 0,7% globalnej wymiany na rynku pozagiełdowym (OTC – Over The Counter), w dolarach jest tego dziennie średnio 37,4 miliarda $ (przez 3 lata zrobiliśmy skok o 16,9%) . To mniej więcej połowa tego co handluje się na tureckim lirze czy 40% wymiany rubla. Niestety za tym idzie dość może zaskakujący rekord – aż 89% tego handlu PLNem odbywa się poza Polską. Z tego 54% przejął Londyn, a 14% USA, i plasują się te udziały powyżej średniej, gdyż dla emerging market np. udział Anglii wynosi ok. 30%."


Kilka ważnych pytań, część 12: Czy Analiza fundamentalna (AF) jest skuteczniejsza od Analizy technicznej (AT) ?

Polecam świetny tekst T. Symonowicza, w którym wskazuje pewne różnice pomiędzy analizą fundamentalną i techniczną.

"Na wstępie podobnie jak w przypadku Analizy technicznej można by zadać proste pytanie: czy Analiza fundamentalna działa? Udzielenie odpowiedzi byłoby równie trudne, przynajmniej z dwóch powodów:
(1) Z racji tego, że analizuje ona nie tylko wymierne dane (quantitative analysis), ale również wpływ wydarzeń rynkowych i okołorynkowych (qualitative analysis), w proces decyzyjny uwikłane są głęboko: intuicja, interpretacja, subiektywny osąd. W tym układzie już w założeniach cały proces zależy od kompetencji człowieka, podlegającego szeregowi błędów behawioralnych i poznawczych.
(2) Brak możliwości obiektywnej weryfikacji samej AF przez oddzielenie jej od każdorazowych decyzji inwestora powoduje, że trudno stwierdzić czy ewentualną przewagę na rynku generuje ona sama czy użytkownik. AF nie działa w oderwaniu od inwestora, jest co najwyżej tak dobra jak stosujący ją."

Kilka ważnych pytań, część 10: Czy zmienność rynku równa się ryzyku?

"To niemal powszechny zwyczaj w branży finansowej, że zmienność rynku utożsamia się z ryzykiem, które ponosi inwestor. Nietrudno trafić na takie właśnie podejście w analizach, komentarzach, pracach naukowych i literaturze. Czy takie traktowanie zmienności, liczonej odchyleniem standardowym, wariancją, ATRem czy inną miarą, jest prawidłowe?"

"Takie podejście to pewne uproszczenie, przydatne do budowy modeli i analiz finansowych. Zakłada ono, że fluktuacje cen instrumentów same w sobie niosą ryzyko (tzw. systematic risk), nie sięga do źródeł przyczyn lecz opisuje objawy.  Tak naprawdę jednak zmienność mierzy po prostu… zmienność. Do pomiaru ryzyka używa się jej z głównie z powodu prostoty użycia ponieważ w ten sposób można je matematycznie skalować, a liczbami da się prościej zarządzać niż nieokreślonością."


Kilka ważnych pytań, część 2

"Czy analityk posiadający analizowane/rekomendowane akcje i dysponujący jakąkolwiek przewagą informacyjną, powinien ją w tekście ujawnić? Nie chodzi przy tym o sens etyczny, bardziej o strategię w kontekście jego potencjalnych korzyści finansowych. Niekoniecznie też musi tu chodzić o informacje poufne gdyż pachnie to kryminałem, lecz raczej o informacje publiczne, ale jeszcze nie znane, bądź dobrze skojarzone przez analityka fakty/dane, albo poznanie jakichś intencji innych inwestorów nie objętych poufnością itd. itp.

Logicznie rzecz biorąc powinno zależeć mu na tym, aby na danej spółce zapanował duży ruch i doszło do wzrostów kursów, powinien więc umiejętnie i jak najszybciej tego rodzaju informacje zamieścić w analizie/rekomendacji.

Ujawnienie faktu posiadania akcji prowadzić może u odbiorców owej analizy/rekomendacji do zrodzenia podejrzeń o różnego rodzaju intencje piszącego. Czyż nie? Pytanie: jakiego rodzaju?"


http://blogi.bossa.pl/2013/10/27/kilka-waznych-pytan-czesc-2/

Kilka ważnych pytań

"Weźmy na początek na tapetę dość popularne analizy sytuacyjne szerokiego rynku, w których zwykle syntetyzuje się fundamenty, politykę, wydarzenia, trochę Analizy Technicznej, intuicję piszącego i – co ważne – jego prognozę.

Po pierwsze więc – w sensie prognostycznym nie mają one większej praktycznej wartości. Istnieje wiele dowodów na to, że homo sapiens nie posiadł jeszcze umiejętności przepowiadania czegokolwiek w przyszłości, pomimo że niektórym udaje się co najwyżej trafić z szacunkami częściej niż innym (sławetne: „Prediction is very hard, especially about the future”). Ale nawet trafność na poziomie dużo wyższym niż 50% nie rozwiązuje jeszcze sprawy praktycznej użyteczności (zyskowności inwestycyjnej odbiorcy czy analityka). Po części dlatego, że trafna prognoza zdarzenia rynkowego nie musi oznaczać trafnego prognozowania reakcji inwestorów na nie."


http://blogi.bossa.pl/2013/10/25/kilka-waznych-pytan/

Zarządzanie pozycją cz.1

"Proszę jednak nie spodziewać się cudów. Wielkość pozycji to jedynie ułamek integralnej całości systemu/strategii, na który składa się przede wszystkim zarządzanie ryzykiem oraz metody wejścia i opuszczenia pozycji. Sama metoda określenia wielkości użytego kapitału nie uczyni żadnej strategii odrzutowo zyskownej, co najwyżej pomoże wydobyć lub ulepszyć tkwiącą w niej przewagę (pozytywną wartość oczekiwaną). Przede wszystkim powinna jednak pomóc uniknąć bankructwa i uchronić kapitał w czasie niepomyślnych warunków, kiedy portfel doznaje cyklicznych obsunięć wartości."


Testy trwałości systemów transakcyjnych

"Na ile zakres danych użytych w testach ma wpływ na efektywność systemu transakcyjnego? Temu mam zamiar przyglądnąć się niżej.

Źródłem będzie tym razem artykuł zaczerpnięty z sierpniowego numeru „Currency Trader”, autorstwa Daniela Fernandeza, który dość regularnie publikuje tam pomysły na strategie/systemy oraz dzieli się swoją wiedzą na temat efektywności mechanicznego podejścia. Niezwykle inspirujący i wart prezentacji wydał mi się problem znaczenia okresów testowych, solidnie statystycznie i wizualnie udokumentowany przez niego i zamieszczony pod tytułem „FX trading system development: Outperforming your test”. (...)

Można wyciągnąć jakieś przybliżone wnioski, ale tylko odnośnie wszystkich systemów budowanych w oparciu jedynie o ceny (układy świecowe, kanały cenowe, klasyczne formacje techniczne, wsparcia/opory itp.). Im większy okres danych użytych do ich budowy tym szanse przeżycia większe. To oczywiste ponieważ system podczas tworzenia ma szansę „zobaczyć” wszelkiego rodzaje warunki rynkowe – hossy, bessy i flauty o różnych zmiennościach.

Po drugie – im testy na dłuższych ciągach danych nie widzianych przy budowie (out-of-sample) tym większa szansa, że system przeżyje (proszę zobaczyć to po kolorach kropek dla tych testów powyżej 3000 dni). Po prostu jeśli system posiada rzeczywistą przewagę statystyczną to łatwiej ją wykazać potem w dłuższym okresie na nowych danych. Okresy krótkie często łapać mogą bowiem w teście out-of-sample tylko obsunięcia systemu, okresy dłuższe uwzględniać powinny również warunki sprzyjające (tzw. run-ups)."


Forex straceńców, część 8

"Van Tharp w książce „Trader doskonały” wymienia 15 typów osobowościowych, które rozpoznał przez 3 dekady swojej praktyki psychologicznej z traderami. Żaden rodzaj z nich nie jest idealny, każdy obciążają drobniejsze lub cięższe wady, których rozpoznanie i przepracowanie powinno usprawnić efektywność własnych działań na pieniądzach. Przy czym 8 z nich uważa za potencjalnie dobrze rokujące dla odniesienia sukcesu, a pozostałe 7 jako wróżące porażkę lub wymagające ogromnego nakładu pracy.

Jednak zdawkowy zaledwie opis każdego typu dodaje w książce tylko do tej pierwszej grupy, pozostawiając czytelników z niedosytem odnośnie reszty. W kontekście strat forexowych proponuję krótki przegląd tej typologii, a ja spróbuję uzupełnić owe brakujące charakterystyki na podstawie innych materiałów wyprodukowanych przez Tharpa (głównie biuletynów) i wyjaśnię nieco bardziej pozostałe."


Forex straceńców, część 5

"Jednym z zadań Komisji Nadzoru Finansowego jest właśnie edukowanie, w tym jak mniemam obecnych i potencjalnych inwestorów. Celowo i nieco z obawą tak domniemywam gdyż na podstawie doświadczeń korespondencyjnych z KNF mógłbym powziąć wniosek, że edukacji tej nie podlegają jednak podmioty nie nadzorowane, jakimi są inwestorzy indywidualni.

Z ciekawości odwiedziłem stronę KNF z działem edukacyjnym, gdzie wisi do pobrania kilka broszur. Niestety nie trafiłem na żadną, która dotyczyłaby forexu. Rozumiem jednak, że jest to rynek nieregulowany więc KNF jedynie go nadzoruje, ale już nie edukuje."


Forex straceńców, część 3

"Gdzie przebiega granica między zyskowną a stratną spekulacją na forexie?

Wśród wielu możliwych odpowiedzi, do tego wpisu wybrałem statystyczną. To znaczy opracowaną przez jednego z amerykańskich brokerów forexowych na podstawie obserwacji, wyliczeń i podsumowań twardych danych czyli kilkunastu tysięcy realnych rachunków przez nich prowadzonych w USA (w sumie 12 milionów transakcji). (...) Dla mnie najważniejsza jest analiza opisanych przez nich zjawisk, które zresztą w pewnej mierze potwierdzają ludzie pracujący dla polskich brokerów (...).

Wspomniana firma wyróżniła 4 charakterystyczne wzorce zachowań, które mają największy wpływ na pojawianie się strat na rachunkach. Przyznam, że mój ranking wyglądałby zgoła odmiennie, ale skoro tak pokazują statystyczne obliczenia to przynajmniej można się oprzeć na jakichś danych i dowodach w szerszej analizie przyczynowo-skutkowej i opracowaniu zaleceń na przyszłość."


(Polecam całą serię wpisów.)

Forex straceńców

"Tak myślę sobie, że oskarżonym miałby być w wypowiedzi A. Jakubiaka mechanizm lewara czy zbyt łatwy, całodobowy dostęp do rynku walutowego. A więc problemy wystawiania się grających na zbyt nadmierne ryzyko. Ale to nie są kwestie właściwości samego produktu tylko świadomości tego jak takim ryzykiem zarządzać. Dużo przecież prostszy w swej budowie produkt typu akcje giełdowe bez odpowiedniego podejścia stanowi jak wspomniałem nie mniejsze ryzyko, o akcjach z New Connect już nie wspominając. Przy czym o ile ryzyka w przypadku par walutowych można wyodrębnić i jako tako ujarzmić, o tyle ryzyka typu manipulacje informacją czy samym obrotem w przypadku giełdy nie zawsze taką szansę poradzenia sobie przez inwestora oferują. Tylko ostrzeżeń jakoś nie słychać…"